Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział II
Smutna historia wesołego artysty

Rozdział II
Witam ponownie. Wiem, że poprzednia notka was nie zadowoliła jednak obiecuję... następne rozdziały będą pisane na 100% moich możliwości. Może i nie mam takiego talentu jak moja Senapi ale bardzo się staram i mam nadzieje, że to docenicie. To ja już lepiej nie zanudzam tylko od razu przechodzę do rozdziału.
Za błędy z góry przepraszam ale nie miałam czasu ich poprawić
***
Punkt widzenia Deidary 17 września
Spokojny wiatr bawił się moimi włosami. A cisza słodko grała w moich uszach. Słychać tylko cichuteńki szelest liści, un. Właśnie dlatego lubiłem przychodzić do tego jakże uroczego parku w naszym mieście. Jako, że dzisiaj jest sobota to mam zamiar spędzić w nim cały dzień. Jest to bardzo urocze miejsce jednak zastanawiam się nad tym, dlaczego przychodzi do niego tak mało ludzi. Czyżby nikt inny nie dostrzegał uroku tego miejsca? Dziwne, a nawet bardzo dziwne, un.
Siedziałem i wsłuchiwałem się w szelest liści, zamknąłem oczy i zacząłem fantazjować. Nagle poczułem jak ktoś potyka się o moje nogi. Gdy otworzyłem oczy ujrzałem przed sobą czerwonowłosego chłopaka którego wyraz twarzy nie wskazywał na zadowolenie. Przeprosiłem go i pomogłem mu wstać. Chłopak bez słowa się oddalił. Podążałem za nim wzrokiem dopóki nie zniknął z mojego pola widzenia. Był oszałamiająco piękny... Miał taką przerażającą urodę, a ten zimny wyraz twarzy... zaraz się rozpłynę, un!

Punkt widzenia Aśki 17 września
Oh!! Ta praca mnie wykończy! Na początku myślałam że praca w sklepie z japońskimi ciuchami itp. jest fajna ale teraz się przekonałam, że to tylko masa roboty. Jak ja nienawidzę pracować! Przydałby się jeszcze ktoś do roboty...
Moje ciche narzekania przerwał wrzask Kisame.
- Sasori znowu się spóźniłeś! Jak tak dalej pójdzie to Pein cie wyleje!
Skorpion tylko spojrzał na niego zimnym wzrokiem i poszedł się przebrać. Kiedy wrócił przywitałam go promiennym uśmiechem jednak on to jak zwykle zignorował. Przyzwyczaiłam się do tego bo nie tylko mnie tak traktuje ale i całą naszą ekipę. Dziwię się że jeszcze nie wybuchnęłam złością i nie strzeliłam mu w mordę.
- Widział ktoś może moją mangę?
No tak Sasori jak zwykle nie wie gdzie ją położył. Mam wrażenie że kiedyś jakiś klient mu ją zwinie.
Rzuciłam mu trzeci tom Balsamisty i wróciłam do układania płyt An Cafe.
- AAAAAAAAAAAAAAA!!!!!
Ten przeraźliwy krzyk z zaplecza oderwał wszystkich od pracy. Pobiegliśmy sprawdzić co się stało. Widok był doprawdy zabawny. Kisame leżał na ziemi przygnieciony kartonami i tomikami mang.

Punkt widzenia Deidary 17 września
Gdy wróciłem do domu Aśki jeszcze nie było... a szkoda, chciałem jej powiedzieć o tym chłopaku. Jednak w domu zastałem tylko mojego leniwego kota, un. Poszedłem do kuchni i nalałem mu do miseczki mleka, jednak nie był nawet łaskawy ruszyć swojego tyłka żeby się napić tylko dalej wylegiwał się na moim łóżku. Usiadłem przed kompem i zacząłem grać w dogme. Jak ja uwielbiam tą grę, un! Można się na niej nieźle wyżyć. Chociaż w grze mogę sprać komuś porządnie mordę, nie to co w prawdziwym życiu gdzie nikogo bym nigdy nie uderzył. Już taki byłem że nawet muchy bym nie skrzywdził, un.
Nagle ktoś szarpnął za klamkę. W całym mieszkaniu rozległ się donośny wrzask Aśki
- Wróciłam!!!
Aśka jest moją dość daleką kuzynką u której mieszkam od miesiąca. Jest to jedyna moja rodzina więc innego wyjścia w sumie nie miałem, un. W dzień swoich dziewiętnastych urodzin Aśka postanowiła mnie wyrwać z domu dziecka. Dlatego też jestem skazany na mieszkanie z nią. Czasami się zastanawiam czy nie lepiej było by dla mnie zostać w domu dziecka niż mieszkać tu z tą wredotą i wyzyskiwaczką, un!
Jedynym plusem było to że dobrze gotowała.
- Deidara jadłeś już coś?! - Dobiegł mnie kolejny wrzask Aśki.
Jak ja nie cierpię tego jej wrzasku, un!
- Nie! - Odwrzeszczałem jej jak najgłośniej potrafiłem.
Kuzynka wparowała do mojego pokoju i powiedziała spokojnie
-Ale nie musisz się tak wydzierać Dei, spokojnie.
I wyszła prawdopodobnie do kuchni z której po paru minutach wydobywały się przyjemne zapachy które zaprowadziły mnie tam od razu.

Punkt widzenia Aśki 18 września
Nareszcie niedziela!! Nie muszę iść do pracy! Jakie mnie szczęście spotkało! Mogłam sobie spokojnie pospać do jedenastej a potem godzinę się wylegiwać w łóżku z moim kochanym Lucyferem. Co jakiś czas dobiegały do mnie niewyraźne i słabe jęki Deidary, jedyne co z nich zrozumiałam to „Aśka... litość... jedzenie... zrób... un!”. Jakoś nie miałam ochoty robić mu jedzenia choć robiłam to zawsze z wielką przyjemnością. Tak mnie radowało kiedy widziałam jak wpierniczał moje potrawy z takim zadowoleniem malującym się na twarzy. Jednak dzisiaj wolałam sobie poleżeć i odpocząć po ciężkim tygodniu w pracy.
Musiałam jednak ulec jego jękom, bo nie mogłam już ich słuchać. Ruszyłam do kuchni i wstawiłam wodę na herbatę. Zrobiłam mu cztery kromki chleba z jego ulubionym dżemem truskawkowym, przy okazji sobie też zrobiłam.
Dei wczłapał do kuchni na czworakach, na widok kanapek „dostał drugiego życia”.
Ochoczo zaczął jeść śniadanie które mu przygotowałam. W tym czasie zrobiłam herbatę.
Usiadłam naprzeciwko niego i uśmiechnęłam się.
-Słuchaj Dei... Ja i Pein chcieliśmy sobie zrobić trochę wolnego i gdzieś wyjechać więc jakieś dwa tygodnie nie będzie mnie w domu.
Oczy Deidary rozbłysły jak iskierki, a na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech.
-Kiedy, un?! Kiedy?!
No tak, sama myśl o tym że zostanie sam w domu dłużej niż na jeden dzień był dla niego cudowna.
- Prawdopodobnie jeszcze dzisiaj wieczorem.
Dei wstał z krzesła i zaczął podskakiwać, i piszczeć.
- Ale nie myśl że będziesz sam w domu! - Przerwałam mu jego radosny „taniec”
- Jak to, un?!
-Powiedzmy że będziesz miał niańkę.
Blondyn wytrzeszczył na mnie gały i momentalnie jego wyraz twarzy się zmienił.
- Jak to, un?! Przecież nie potrzebuję niańki! Mam już 15 lat!
- No właśnie, im starszy tym głupszy. Nie chcę zastać wysadzonego w powietrze osiedla kiedy wrócę. Tak więc mój kolega z pracy przyjdzie cię przypilnować.
Deidara miał taką minę jakby miał się zaraz popłakać.
- Bardzo dobrze gotuję.
Dodałam myśląc że to go pocieszy, jednak nie pomogło.

Punkt widzenia Sasoriego 18 września
Wlekłem się powoli do sąsiedniego bloku gdzie mieszkała pannica Aśka. Cóż, poprosiła mnie o niańczenie jakiegoś dzieciora przez dwa tygodnie. Co ona sobie myśli?! Przecież też mam swoje sprawy i nie chcę mi się pilnować jakiegoś... w sumie nawet nie wiem ile TO ma lat... pewnie z jedenaście albo dwanaście. Łatwiej by mi było gdybym wiedział w ogóle czy to dziewczyna czy chłopak. Jednak ja jak zwykle nic nie wiem.
Zadzwoniłem domofonem i zostałem momentalnie wpuszczony. Wdrapałem się na drugie piętro i zapukałem do drzwi. Otworzyła mi jakaś dziewczyna, jednak zdecydowanie nie była to Aśka. Była to wysoka blondynka o błękitnych tęczówkach.
- Jest Aśka? - Zapytałem niepewnie.
- Tak. Już ją wołam. Aśka!! Do ciebie!!
Do moich uszu dobiegł męski głos. To był chłopak?! Czy to możliwe?! Ktoś o takich rysach twarzy, takiej urodzie i takich oczach może być facetem?! Teraz już nic mnie w życiu nie zaskoczy.
W drzwiach ukazała mi się Aśka w bluzce z napisem z cekinów „ Bad Girl”. Od razu rozpoznałem że to z naszego sklepu, jak zwykle musiała coś podpierdolić.
- O Sasori! Witaj, właź! Dawno u mnie nie byłeś prawa? Teraz nieco się zmieniło bo mój drugi pokój został przejęty przez Deidare którego już poznałeś.
Rzeczywiście mieszkanie nieco się zmieniło. Ale bardziej interesowało mnie kim był Deidara. Czy to był ten osobnik którego miałem pilnować?! Ona sobie chyba ze mnie jaja robi! Przecież nie będę pilnował prawie dorosłego kolesia! Co ona, geja chce ze mnie zrobić! O nie, nie dam się! Nigdy!

Punkt widzenia Deidary 18 września
Poszedłem do siebie do pokoju. Aśka gadała z tym kolesiem w salonie chyba jakieś dwie godziny. Zaczęło się ściemniać, un. Podszedłem do okna, otworzyłem je i usiadłem na parapecie oglądając przecudny zachód słońca. Lubiłem ten widok, miał w sobie coś magicznego, un. Jedną ręką sięgnąłem do mojego biurka i wziąłem kartkę A3 i ołówek B2. Postanowiłem narysować ten cudny widok. Już miałem zrobić pierwszą kreskę jednak rozproszyło mnie głośne pukanie do drzwi. Pewnie Pein przyjechał już po Aśkę, un. Tak to na pewno on, bo po chwili po całym mieszkaniu roznosił się jego śmiech. Kiedy hałasy trochę ucichły Aśka wparowała do mnie do pokoju i zaczęła wrzeszczeć
- Deidara złaź z tego parapetu bo wypadniesz!
Natychmiastowo zszedłem, un.
- Słuchaj, ja już jadę. Masz się słuchać Sasoriego i postaraj się pod jego nieobecność nie wysadzić mieszkania, okey?
Pokiwałem głową. Jednak nie miałem zamiaru spełnić tych warunków, un.
Aśka wyszła z mojego pokoju, a po chwili także i z mieszkania razem z Peinem.
Usiadłem z powrotem na parapecie i kontynuowałem szkicowanie. Kreska po kresce szkic wydawał się coraz lepszy, un. Nagle koło mnie pojawił się tamten chłopak. Pisnąłem i wypuściłem z ręki ołówek który spadł, odbijając się o parapety.
-Wystraszyłeś mnie, un! - Wyszeptałem.
-Przepraszam, chciałem tylko zobaczyć co tam rysujesz. - Powiedział spokojnie.
Nawet nie wiedziałem kiedy wszedł, un! Co on sobie myślał, że może tak bezkarnie włazić do mojego pokoju?!

Punkt widzenia Aśki 18 września
Pein i ja jechaliśmy spokojnie autostradą. Światła innych samochodów migotały mi przed oczami tak że przyprawiały mnie aż o ich ból. Robiło się dość późno, słońce już dawno zaszło. Spojrzałam na zegarek by dowiedzieć się jaka jest dokładna godzina. Była już prawie północ.
-Pein?
-Tak?
-Kiedy dojedziemy? - Zapytałam zmęczonym głosem.
-Na szóstą rano powinniśmy być na miejscu, a co?
-Nic...
Zamknęłam oczy. Muszę się przespać. Jestem totalnie wykończona tą trasą. Moja choroba lokomocyjna daje o sobie znać... niestety.
Tak na marginesie, zastanawiam się co u Deidary i Sasoriego. Mam nadzieje że się dogadują. Mam nadzieje że Sasori jeszcze nie zabił mojego małego blondasa. A jeśli tak to ma przejebane. Chociaż kto wie, może nawet się polubili, nie stop, wróć, to chyba nie będzie możliwe.

Akiharu-chan / 12/03/2009 15:35:51 / [Powrót] Komentuj

Galaret

brak www
data: 21/05/2009 14:15:24
pw184.internet.piotrkow.pl
IP: 212.244.219.184
Zgadzam się z przedmówcą!
Masz ślicznego bloga (jak ja uwielbiam taką kolorystykę! x3333), a do tego świetnie piszesz!
Kontynuuj, proszę ^-^
Trioxide

brak www
data: 23/04/2009 22:19:31
host-89-228-141-117.gorzow.mm.pl
IP: 89.228.141.117
NOO!
W końcu coś świetnego.
dodaję do ulubionych bo strasznie spodobało mi się twoje opowiadanie.
Pisz błagam dalej.
A jeśli masz ochotę na yaoi to zapraszam do mnie.




[!!]UWAGA[!!]
Nie radzę kopiować nic znajdującego się na tym blogu. Kiedy się zdenerwuję potrafię być naprawdę wredna. Zrobię ci z życia istne piekło, będziesz sam/sama błagać o śmierć.
Artystka
Psychopatka z rozdwojeniem jaźni. Zgrywa miłą jednak nie zawsze jej to wychodzi. Przeważnie chamska, kapryśna i wredna optymistka. Zawsze musi postawić na swoim. Zawsze robi to co uważa za słuszne i nie daje się podporządkować. Strasznie dziwna, a czasami wręcz przerażająca.
/Pokochaj/

Galeria
Galerie smutnego artysty odwiedziło 3864 zainteresowanych. Księga zawiera 0 opini na temat jego twórczości. Też chcesz dodać swoje zdanie?

Już nie wróci...
Dawno, dawno temu... był sobie artysta...
2009 Marzec 2008 Październik

Blisko mego serducha


Playlist


Szablon
Szablon wykonałam ja, tylko i wyłącznie z myślą o tym blogu, nie radzę kopiować ani grafiki ani html'u bo zrobię ci z życia istne piekło. Więcej?Katsu!